Dzień 10, Covidoki. Zapiski umiarkowanej optymistki (Kreską i Słowem)

Jeszcze o słowiańskim Księżycu
 
Trwa nów, ostatni w tym roku. Symbolicznie stary Księżyc znika, rodzi się następny. Ten czas zwykle wykorzystywano na porządkowanie domostwa, a także oczyszczenie wewnętrzne, rodziny, siebie z toksyn, niesnasek, problemów i stresów mentalnie i fizycznie.
 
U Słowian każdą z czterech faz Księżyca opiekowało się inne bóstwo, a właściwie rodzina bogów Chorosów.
Chors – nosił także imiona: Choros, Książ, Knysz, Chwor, Chworz, Mesines, Pan Wiary i Tajemnicy, Pan Wzburzenia, Władca Taji, Władca Krwi – symbolizował pełnię.
Wykorzystuję tutaj dwugłos, według mnie najlepszych i najrzetelniejszych opracowań mitów słowiańskich, Bronisława Ferdynanda Trentowskiego i Czesława Białczyńskiego.
Bronisław Trentowski podaje imiona Chorsa jako Chworz, czasami Chors lub Kors, nazywa go pierwszym słupem z siedmiu potęg w królestwie Czernoboha, określa jako skrzydlatego smoka walczącego ze Światowidem i sprawcę zaćmienia Słońca. Chworz ukazywał się także jako zmokły ptak, kula ognista lub rozpalony łańcuch zawieszony na niebie. Mieszkał w czarnym zamku, na czarnej górze i dosiadał czarnego skrzydlatego konia. Był wcieleniem smoka w jaskini na Wawelu. Zabicie go przez Krakusa oznaczało koniec czczenia bogów czarnych i początek obrządków związanych z Biełobohem. Był upostaciowieniem potęgi wody, ale tej, która unosiła mgłę, parę wodną i tworzyła chmury. Od niego pochodzą przysłowia: „Mokry jak smok”; „Smok moczydła nie utraca”.
 
Białczyński podaje, że pierwszą kwadrę (sierp) symbolizowała Chorsawa – żeński odpowiednik Chorsa, określana przez ludzi jako jego siostra i żona. Nazywano ją także: Czara, Chorsowica, Czara-Szatria, Szelna Łuna lub Luna, Pani Czarów i uroków, Władczyni Czert, Pani Łanów, bogini mądrości i wiary.
A według Trentowskiego była to Semergla (Czernica, Zamarzla, Zernita, Zernitra) – była drugim słupem cienistym w służbie Czernoboha, miała postać ogromnej smoczycy, była przeciwniczką Noceny. Nosiła wielkie nożyce i harcując po niebie codziennie obcinała Księżyc po kawałku. Miała suknię ze szronu, płaszcz ze śniegu, a diadem z gradowych kul. Jej oddech zamarzał i spadał na ziemię jako szron, śnieg lub grad.
 
Trentowski wymienia dzieci Chworza i Semergli:
– pary bliźniąt i jednocześnie małżonków: Stryboh i Stryba – smoki wojujące z Jutrobohem i Jutrenicą, symbolizowały ciemność przełamującą się o świcie (brzasku), czasami barwiły niebo przed wschodem słońca krwią rozlaną w walce. Stanowiły trzeci słup cienisty.
Mrakonos (Mrakonoś) i Mrakota – bliźniacze smoki walczące ze światłem zorzy, Zdarem i Wieczernicą. W walce mieszała się krew czarna, biała i czerwona i widziana była jako zorza. One tworzyły czwarty słup.
 
– Stolim (Stwolim) – olbrzym o wielkiej mocy, stanowił słup cienisty piąty. Walczył z piątym słupem świetlanym (białym) czyli ze Swiezdami. Jego potomstwo nazywano Stolikami, Stolinkami, Obrami, Orjakami, Gorostaśnikami, Stramorami, Wielkoludami, Wolotami. Ich żeńskie odpowiedniki to: Stwolimki, Stwolinki, Stwolinice, Stramorki, Orjaczki, Obry, Gorostaśnice, Wolotki.
Wśród nich wyróżniali się: Dziewięćsił lub Dziewięćsioł (liczba dziewięć była tajemnicza i święta); Ćma, skupiający w sobie silę dziewięciu tysięcy Stwolimów; Kroć przewyższający Ćmę w sile i Wciornastek, w którym zawierała się siła całego rodu.
Szóstym słupem był Hładolej (Chłodolej, Głodolej lub Gruden, Czyślboh czyli Czaśliwy bóg, Czasbóg, Czasboh). Nosił też imiona Hładolet, Hlodyn, Hludan. Był zimnem i ciemnością, olbrzymem i czarną światotwórczą potęgą o bezkresnym ciele, stale walczącą ze światłem i ciepłem. Reprezentował czas i siłę. Jego przeciwnikiem był Świcz – wyrażający się jako przestrzeń i rozciągłość. Hładolej bezustannie chodził za Świczem jak cień za światłem i chłód za ciepłem, w ten sposób ograniczał Świcza, ściągając z niego ciepło. Świcz Hladolej i Świcz w walce są jak dzień powszedni i noc (gwiezdna przestrzeń).
 
Jest nieznaczne podobieństwo Hładoleja do białego boga Kolędy. Pierwszy oznacza brak początku i końca (nieskończoność?), drugi jest początkiem odcinka pewnego czasu.
Ostatnim dzieckiem Chworza i Szemergli i siódmym słupem Czernoboha jest Merot (Marot, Merowit, Krwnik, Ubijca). Jego imię pochodzi od „mór”, „umrzeć” i oznacza zagładę życia, boga śmierci, nazywano go także „ostrym zębem Hładoleja” i wyobrażano sobie jako kościotrupa z kosą. Był wrogiem i przeciwnikiem Kolędy. Kolęda otwierał czas i stanowił jego początek (narodziny), Merot zamykał, był końcem (śmiercią).
 
Tak, w wielkim skrócie, opisuje Chworza (Chorsa czy Chorosa) Bronisław Trentowski, natomiast Czesław Białczyński, którego dociekania i wielka praca „Mitologia słowiańska. Księga Tura” zainspirowała mnie, aby przy okazji zaćmienia Słońca wzmocnionego ostatnim w tym roku nowiem, przypomnieć nasze ciekawe i niemal nieznane mity.
Jutro o dwóch pozostałych kwadrach Księżyca: Chorosinie i jej bliźniaczym bracie Chorosińcu – według Czesława Białczyńskiego.

Zostaw komentarz