Dzień 13, Covidoki. Zapiski umiarkowanej optymistki (Kreską i Słowem)

Hej Kolęda, Kolęda!
 
Gody (Szczodre Gody) były ważnymi świętami słowiańskimi związanymi z przesileniem zimowym, celebrujące dzień, w którym światła zaczyna przyrastać. Dzisiaj tłumaczy się je jako symboliczne zwycięstwo światła nad ciemnością, zmartwychwstanie światła.

Ten moment – koniec starego i jednocześnie początek nowego – był Kolędą, oznaczającą koło tego cyklu, nieskończonego Koła Wieków.

Kolęda (Kolada, Koljada, Kolada, Kolieda, Kulęda) był bóstwem słowiańskim (na równi z Kostromą), ważnym w obrzędach związanych z Narodzeniem Światła, jak i samego Boga Kiru jako przydomek Łada i Roda związanych z mitem o ocaleniu nowonarodzonego Światła. W skojarzeniu z Bogiem Kiru nazywany był Kostrami-Kostrub.

Kolada znana była od najdawniejszych czasów we wszystkich okolicach Słowiańszczyzny i wywodzi się mitu związanego z zimowym przesileniem i narodzinami Nowego Światła (Bodrego Światła).

Święta Godów nie czczono jednak jako rozpoczęcia nowego roku (ten u Słowian zaczynał się wiosną), ale jako rozpoczęcie nowego Kręgu Przemian, nowego cyklu słonecznego.

Gody jako potrójne święto bogów Kolesa, czyli: Koła Życia, Kręgu Świata i Kręgu Kręgów zwano Kolędą.  Czczono ich między 20 a 26 grudnia, wtedy kiedy przychodzili:  Kolada-Kostrub (Kostroma-Kostrubonka, zwana też: Śmiertnicą, Maslenicą, Kraczunem); Rod-Kolada (Kułada) i Łado-Kołata. Do tych trzech niektórzy dodają jeszcze Tura-Kołotę (Turupida-Ciosnę).

Gody były jednymi z najbogatszych w symbole i znaczenia świąt wiary przyrody. Oddawano cześć jednocześnie Kostromie (Zimie), którą symbolizował czarny byk, orzeł lub kraczun (kruk). Przy czym Kraczun to także krocząca ciemność, zima i śmierć.

Gody poprzedzał szczodry Wieczór (obecnie Wigilia), zwany także w różnych częściach Słowiańszczyzny Tajną Dobą lub Potajną Nocą.

Kolędy służyły obłaskawianiu ciemności i zimy. Pieśniami, które były jednocześnie czymś w rodzaju magicznych modłów, wypraszano przywrócenie światła, a także wznowienie płodności ziemi. Miały one toczyć się, podobnie jak święty tan (korowód taneczny), kołem (dookoła miejsc zamieszkania, pól), imitując krąg przyrody.

Nowy cykl rozpoczynały narodziny Nowego Światła (Bodrego Światła, także Jasnej Bożej Krówki, Świątlicy). Tak, w wielkim skrócie o Kolędzie pisze Czesław Białczyński.

Według Trentowskiego Kolęda (Kolada, Koleda) był (mimo nazwy brzmiącej z żeńska, był rodzaju męskiego) wielkim, wszechobecnym nieskończonym bezpośrednim uzewnętrznieniem głowy i krwi Trygława. Bogiem miłym dla wszystkiego, co zostało stworzone, oznaczał wewnętrzny ruch Swicza lub rodzący się początek czasu.

Warto wytłumaczyć czym był Swicz. Miał także inne imię – Zwicz. Był szóstym słupem Biełoboha, światłością rozlaną w bezmiarze istnienia (dniem powszednim), bezgranicznym i wszędzie obecnym przejawem krwi białej Trygława, świetlaną i najpierwszą cielesnością (pierwiastkiem widzialnego świata).

Kolęda był siódmym i ostatnim słupem świetlanym w służbie Biełoboha. Jego święto obchodzono 24 grudnia. W czasie obrzędów (szczególnie na wsiach) przebierano (najczęściej parobka) za tura. Młodzi mężczyźni oprowadzali go po wsi wykrzykując: Hej Kolęda, Kolęda!. Wchodzili do każdego obejścia, tam dziewczęta obdarowywały ich mięsem, kaszą, wypiekami, a za to wieczorem były proszone do tańca. Czasami tura (Turonia)zastępował wilk, a niekiedy wiewiórka.

Ukraińcy boga Kolędę nazywali Prosec, a jego uroczystość Prosenica.

Na zakończenie, tych pobieżnych informacji o bóstwie Kolędzie, kilka uwag na marginesie.

 Niektórzy wskazują na bliski związek brzmieniowy z Kolendą – hinduską boginią, córką Słońca i żoną Kriszny. Takich podobieństw w imionach bóstw i bogów jest więcej.

Wywodzenie słowa „kolędy” od łac. calendae (pierwszy dzień miesiąca) ma się tak do prawdy, jak wiarygodność dotychczasowych opracowań mitów słowiańskich, czyli ma z nią niewiele wspólnego. 

Nie wiadomo dlaczego duża część słowiańskich bóstw i mitów przypisywana jest plemionom germańskim. Wystarczyło zmienić nazwę miejscowości, w której czczono boga lub imię bóstwa na niemiecką i już nikomu nie wystarczyło czasu, ani ochoty, aby dociekać głębiej? Takich przykładów – niestety – jest bardzo dużo, np. Aleksander Brückner poddał mitologię Słowian stronniczej hiperkrytyce i wyrzucił cały panteon bogów słowiańskich.

 Natomiast niezwykły filozof Bronisław Trentowski (notabene urodzony na Lubelszczyźnie), który większość swojego życia poświęcił przywróceniu pamięci ludzkiej wierzeń, mitów, legend i obrzędów słowiańskich, nie doczekał się wydania swojej książki. Jego monumentalna praca „Bożyca” (ponad 600 stron) od dwustu lat spoczywa w rękopisie.  Parę lat temu ukazał się niewielki fragment tego dzieła w czasopiśmie „Kronos”.

Jest wprawdzie dostępny również skompilowany plagiat z Trentowskiego, Joachima Szyca (pisałam o nim kilka dni wcześniej), ale przez to zapożyczenie staje się mniej wiarygodny, ponadto ma tylko 54 strony.

Na szczęście od wielu lat Czesław Białczyński próbuje przywrócić panteon bogów słowiańskich. Może kiedyś znajdzie się wydawca, który opublikuje „Bożycę” Bronisława Ferdynanda Trentowskiego, czego sobie i wszystkim Słowianom życzę.

 

*A teraz mój wiersz

 

**Kolęda**

 

Kolędo nocą przychodzisz z ukrycia

Słowa wyblakły w świątyniach z kamienia

Jawisz mi się po wielokroć jako zwodnica

Wśród prastarych drzew szukam twego cienia

 

Ja tylko przyrody pulsującą ciszę

– Potęgę śmierci misterium narodzin

Bez fałszu blichtru jak modlitwę słyszę

I oddech powietrza ogromnieje w podziw

 

Kolędo – lampo śnieżna biała jak mleko

Jesteś drogowskazem czy zaledwie iskrą?

Tajemnicę skrywasz jak łzę pod powieką

Oczy twoje jak woda głowę masz ognistą

 

Tej nocy czasami złowieszczo mi dźwięczy

Jakby od dębu w szadzi z baśniową koroną

Trzask łamanego konaru jak kruchej pieczęci

Mnie strzeliste ognie w świętych gajach płoną

Zostaw komentarz