U stóp wam zostawiam poezji mojej skrawek. O twórczości Alicji Barton

Ten esej napisałam w marcu tego roku. Alicja zdążyła przyjąć go świadomie (przeczytała go Jej córka Kasia). Bardzo się jej podobał, po wysłuchaniu powiedziała mi: „wiesz tak to napisałaś, że chyba nie zmarnowałam swojego życia”.

Z całą pewnością nie zmarnowałaś Alu!

To była nasza ostatnia rozmowa. Alicja Barton zmarła 16 lipca 2022 r., Spoczęła na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie. Pożegnali Ją tam bliscy, przyjaciele i znajomi 29 lipca.

Urszula Gierszon

 

 

U stóp wam zostawiam poezji mojej skrawek.

O życiu i twórczości Alicji Barton

 

Alicja Barton
Alicja Barton, fot. ze zbiorów A. Barton

Alicja Barton, córka Klary i Antoniego Staweckich, urodziła się 9 września 1941 roku w Motyczu, gdzie rodzice osiedli w okresie okupacji. Szkołę podstawową i średnią ukończyła już w Lublinie. Staweccy mieszkali przy ulicy Lubartowskiej, z tego okresu można przeczytać i wysłuchać urokliwych wspomnień Alicji Barton nagranych przez Teatr NN i dostępnych na stronach internetowych.

W Lublinie przez ćwierć wieku pracowała w III Liceum Ogólnokształcącym im. Unii Lubelskiej jako asystentka stomatologiczna i higienistka szkolna.

Ojciec, który był taksówkarzem, zaszczepił w niej pasję do motoryzacji. W wywiadach i wspomnieniach poetka opowiada, że wielu członków jej rodziny interesowało się motoryzacją, byli wśród nich żużlowcy i rajdowcy, a sama Alicja bardzo wcześnie nauczyła się jeździć i już jako szesnastolatka posiadała prawo jazdy. Swego czasu testowała nawet samochody w lubelskim Polmozbycie! Dotąd uwielbia prowadzenie samochodu.

Wiersze pisała od wczesnej młodości, jednak okazjonalnie, z większą częstotliwością w ważnych lub dramatycznych wydarzeniach swojego życia, np. po odejściu ojca, męża Janusza i innych bliskich jej osób. Swoje pisanie traktowała bardziej jako rodzaj pamiętnika, sposób na radzenie sobie z bólem wewnętrznym, z nadmiarem emocji, pisała tylko dla siebie.

 Stosunek do swojej poezji Alicja Barton zmieniła w 2003 roku, kiedy przeszła poważną chorobę i śmierć kliniczną. Jej serce ożyło dopiero po długotrwałej reanimacji, ale aby Alicja dalej pozostała po tej stronie tęczy, potrzebowało rozrusznika. Właśnie to przekroczenie granicy śmierci ukierunkowało dotychczasowe życie Alicji.

Każdy człowiek, który zajrzy za kotarę śmierci, nie tylko rodzi się na nowo, ale doświadcza wielu przewartościowań. Poszerzają się granice poznania własnej osoby jako istoty ludzkiej,  otoczenia wokoło, pogłębia się wrażliwość na odczuwanie przyrody i bliskości drugiego człowieka. Zmienia się perspektywa oceny doświadczeń, nabieramy dystansu do rzeczy i zjawisk. Niekiedy to, co wydawało nam się ważne, przestaje takim być i odwrotnie, to dotąd błahe, staje się niezmiernie istotne. My – ludzie jako istoty rzekomo wyższe, stajemy wówczas na równi ze zwierzętami, roślinami i całą naturą – mali wobec potęgi śmierci, ale i życia. Pojmujemy, że nie jesteśmy tutaj po to, aby jeść, pracować i spać. Każdy z nas ma misję do spełnienia, a najważniejsze jest wypełnianie swojego życia dobrem.

Alicja Barton postanowiła podzielić się z ludźmi tym, co wydawało jej się najlepsze – swoim słowem, emocjami, marzeniami. Od 2003 roku wydała następujące tomiki wierszy: Wiersze z serwetek (2003), Wiersze ze starej szuflady (2010), Aforyzmy (2014), Na skrzydłach anioła, (2015), Uwierz (2020), który jest adligatem – ze zbiorkiem wierszy córki Katarzyny M. Barton (jej część nosi tytuł Niebo musi zaczekać) oraz Spacery paryskie (2021).

Liryka przeznaczona dla dorosłego czytelnika to tylko jedna część twórczości poetyckiej Alicji Barton, drugą skierowała do dzieci. Jak sama wspomina, już jako mała dziewczynka uwielbiała dzieci. Na spacerach z rodzicami zaglądała do każdego wózka z maluchem. Jako młoda dziewczyna pisała wiersze dla dzieci w swoim otoczeniu i czytała je bliskim sobie maluchom. Zanim zaczęła wydawać dla nich książki, wychowała córkę, pomagała w opiece i wychowaniu kolejnych dzieci pojawiających się w rodzinie – siostrze, kuzynkom (zamieszkałym we Francji, USA, we Włoszech), a później także własnej córce. Doczekała się wspaniałych wnucząt i prawnuka.

Gwałtowne doświadczenie granicy życia spowodowało u Alicji Barton otwarcie się na coś więcej, na coś godnego nowego początku, ponownych narodzin. Czas dotychczas ofiarowany dzieciom z bliskiego otoczenia, przerodził się w potrzebę misji – poświęcenia się działalności na rzecz wszystkich dzieci. Słowo jako najbliższa poetce forma wypowiedzi stało się narzędziem do osiągnięcia celu, rozumianego jako działanie wykraczające nawet poza granicę własnych możliwości.

Książeczki dla dzieci autorstwa Alicji Barton, ze zbiorów autorki, fot. K. Barton

Pierwsze opublikowane książeczki dla dzieci wydawane w serii „Ala Dzieciom” były jednocześnie cegiełkami wspierającymi Fundację Ewy Błaszczyk „Akogo?” i Klinikę BUDZIK dla dzieci w Warszawie oraz Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia w Lublinie. W obrębie cyklu były to przeważnie książeczki przeznaczone dla dzieci w przedziałach wiekowych 0-5 oraz 6- 8 lat, a wśród nich również kolorowanki. Natomiast te opublikowane poza cyklem przeznaczone są także dla nieco starszych czytelników. W serii „Ala dzieciom” ukazały się:

            Są na świecie takie babcie…, z ilustracjami Justyny Urniaż (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin 2005); Koncert na łące, z ilustracjami Justyny Urniaż (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin, 2005); Przygody kotka Puszka, z ilustracjami Justyny Urniaż (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin. 2005); Wróbelek Filomelek, z ilustracjami Justyny Urniaż (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin 2007); Piosenki dla dzieci: wiosna-lato-jesień-zima, teksty, nuty, melodie i rys. autorki (Wydaw. Muzyczne Polihymnia Lublin 2012); Przygody kotka Puszka, z ilustracjami Justyny Urniaż, (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin. 2013 wyd. 2); Świerszcze, il. Emilia Rumińska (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin 2014); Przyjaciele: krótkie opowiadania i wierszyki, il. Roksana Jurek, Emilia Rumińska (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin 2015); Magdy we śnie duże NIE i wierszyki do podusi, il. Roksana Jurek  (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin 2016); Wędrówki Poli, il. Roksana Jurek (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin 2018) – (wiersze oprowadzające czytelnika po wschodniej półkuli Ziemi, od Lublina po Australię, aż do Antarktydy).

            Poza cyklem poetka wydała: Bajki, il. Emilia Rumińska (Wydaw. Drukarnia Liber Duo, Lublin 2011); Lubelskie legendy dla dzieci, il. Roksana Jurek (Wydaw. Muzyczne Polihymnia, Lublin 2018).

A oto urokliwy wierszyk Jesienny świerszcz z książeczki Piosenki dla dzieci: wiosna-lato-jesień-zima, z zapisaną nutami melodią i rysunkiem także autorstwa Alicji Barton:

Pod listkiem starej jabłoni,
Mieszka świerszcz rozbawiony,
Codziennie o rannej porze
Organizuje koncert na dworze.
Tańczą nutki wesoło,
Aż świat kręci się wkoło.
Wiatr dmie w liście jesieni,
Z zielonych w żółte je zmieni.
Do tańca, do tańca porywa,
A świerszcz im skocznie przygrywa.
Suknie babiego lata
W gałązki malin się wplata.
Wirują barwy jesieni,
Złota, brązu i czerwieni.
Świerszcz im nutek nie żałuje,
I z jesienią koncertuje.

 

Wrodzone zdolności pedagogiczne, poparte praktyką życiową, na którą wpłynęła nie tylko pomoc Alicji w wychowaniu dzieci w najbliższej rodzinie, ale także wieloletnia praca zawodowa w szkole, wśród młodzieży, pozwoliła poetce rozwinąć wieloraką działalność na rzecz dzieci. Dużym atutem w tej działalności jest jej staranne przygotowanie muzyczne, znajomość nut, umiejętność gry na pianinie, komponowania i śpiewu. Dzięki tym umiejętnościom doskonale wie, co, o czym i jak przekazywać dzieciom, żeby nie były znudzone, aby rozbudzić w nich ciekawość, nauczyć, utrwalać postawy poszanowania wartości etycznych, uwrażliwiać na świat, na piękno przyrody i więzi międzyludzkie.

 Przez kolejne niemal ćwierćwiecze swojego życia Alicja Barton świadoma swoich celów, nie bacząc na ograniczenia zdrowotne i wiekowe, z dużą energią prowadziła wolontariat na rzecz dzieci, organizowała mnóstwo spotkań w przedszkolach, szkołach, bibliotekach i różnorodnych placówkach kultury. Bywała także jurorką w dziecięcych konkursach literackich i recytatorskich.

Zorganizowała grupę dziecięcą „Artis”,z  którą pod hasłem „dzieci-dzieciom” urządzała mini koncerty dla pacjentów hospicjum, szpitala dziecięcego, czy pensjonariuszy placówek opiekuńczych w Lublinie. Czytała dla najmłodszych w ramach – pierwotnie pomyślanych na periodyczne i wieloletnie – „Poranków” w lubelskich kawiarniach m.in. w Kawiarni Chmielewski, czy Pożegnanie z Afryką. Współpracowała z Muzeum Literackim im. Józefa Czechowicza, prowadząc cykliczne „Czytanki u Czechowicza”. Prowadziła niezwykłą akcję – zauważoną przez media nie tylko lubelskie –  czytała dzieciom będącym jeszcze w łonach matek. Odwiedzała przyszłe matki w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym Nr 4 w Lublinie i czytała „brzuszkom” swoje utwory. Prof. dr hab. n. med. Jan Oleszczuk, kierujący Oddziałem Położnictwa i Perinatologii  tej placówki, sam zwolennik i propagator stymulacji i dobroczynnego działania muzyki na płód w łonie matek, z zainteresowaniem zaaprobował taki projekt.

Alicja cieszyła dzieci także jako „Jaśkowa babcia” w programie Ewy Dados „Jasiek”, emitowanym przez Polskie Radio Lublin dla dzieci od ponad dwudziestu lat.

Nazywana jest przez dzieci nie tylko „Jaśkowa babcią”, także „Radiową babcią”, „Babcią Alą”, „Panią od wierszy”, zawsze umie nawiązać bliską więź ze swoimi milusińskimi słuchaczami, którzy z otwartymi buziami słuchają jej gawęd, opowieści, wierszy i piosenek. W podejmowanych rozmaitych akcjach największą satysfakcją i nagrodą był i jest dla niej uśmiech dziecka.

Poetka nie ogranicza się do wolontariatu na rzecz dzieci. Swojej – zdawałoby się – niespożytej energii i pogody ducha udziela również seniorom, odwiedzając często Domy Opieki Społecznej i Ośrodek dla Osób Chorych na Parkinsona. Z tego powodu w jednym z wywiadów nazwano ją „żywym łącznikiem pokoleń”.

Wieloraka aktywność społeczna Alicji Barton, rozpiętość i rozmach w jej działaniach, charyzmatyczna osobowość, a przede wszystkim skutek, jaki przynosiły wszelkie podejmowane przez nią przedsięwzięcia, sprawiły, że dostrzeżono i doceniono zarówno jej postawę, misję, jak i determinację w dążeniu do celu. Kandydowała do tytułu Lublinianki Roku, dotarła w tym konkursie do finału. Nie tylko Lublin ją zauważył. Popularny magazyn dla kobiet „Tina” przyznał jej tytuł „Kobiety Tiny”.

Największe jednak wyróżnienie poetka otrzymała od dzieci. W październiku 2016 roku Alicja Barton została przyjęta do grona Kawalerów Orderu Uśmiechu jako tysiąc siódma osoba (nr leg. 1007) na świecie, a piąta na Lubelszczyźnie. Uroczyste wręczenie orderu odbyło się w kwietniu 2017 roku.

Warto przypomnieć, czym jest Order Uśmiechu i jaka jest jego historia. Oficjalne źródła podają, iż jest to odznaczenie nadawane od 1968 roku za działania przynoszące dzieciom radość. Order w formie uśmiechniętego słońca zaprojektowała dziewięcioletnia Ewa Chrobak. Przyznawany jest w Polsce przez Międzynarodową Kapitułę Orderu Uśmiechu (pierwszą przewodniczącą była Ewa Szelburg-Zarembina), spośród kandydatów zgłaszanych przez dzieci. Wręczenie Orderu odbywa się według niezmiennego ceremoniału, podczas którego laureat zostaje pasowany różą na Kawalera Orderu Uśmiechu i składa przysięgę: Przyrzekam być pogodnym i dzieciom radość przynosić, następnie wypija puchar soku z cytryny i po tej czynności musi się uśmiechnąć.  Notabene pewnie ze względu na ceremoniał „pasowania na kawalera” kapituła orderu nie skorygowała określenia nagrodzonych, choć według mnie powinno być: Damy i Kawalerowie Orderu Uśmiechu.

Alicja Barton za swoją działalność literacką i społeczną została także uhonorowana przez władze rodzinnego miasta i województwa. Otrzymała Medal Prezydenta Miasta Lublin, Medal 700-lecia Miasta Lublin oraz Medal Za Zasługi dla Województwa Lubelskiego.

W 2020 roku przyznano poetce kolejne, piękne wyróżnienie, otrzymała Angelusa. Wyjątkowy ten tytuł nadawany jest w Lublinie od 2005 roku w siedmiu kategoriach: kultury medialnej, służby publicznej, miłosierdzia, animacji życia kulturalnego, dobroczynności, artystyczny oraz za całokształt życia. Nagrodę stanowi brązowa statuetka anioła z rozpostartymi skrzydłami, autorstwa Mileny i Arkadiusza Widelskich.

 Pomysłodawcy Angelusa wyjaśniają cel utworzenia nagrody w preambule założycielskiej: Świadomi bogactwa charyzmatów rozsianych pośród ludzi, ufni w moc spełnianego dobra ustanawiamy Nagrodę Angelus, której celem będzie wskazanie na ludzi o „anielskich osobowościach”, dla których inspiracją jest ewangeliczna koncepcja człowieka i jego odniesień. Chcemy oddać głos tym, których wyróżnia wrażliwość sumień, piękno poświęcenia i twórcza kreatywność. Od 2017 roku przewodniczącym Kapituły jest Grzegorz Józefczuk.

            Alicja Barton otrzymała Angelusa Miłosierdzia. Wręczenie nagrody odbyło się podczas Gali XV edycji Angelusa 11 października 2020 roku. Poetkę nominował do nagrody fotografik i poeta Krzysztof anin Kuzko, a laudację na cześć laureatki wygłosiła poetka Anna Łyczewska.

Ta prestiżowa społeczna i honorowa nagroda stała się ukoronowaniem ponad dwudziestu lat oddania się  służbie dzieciom i słowu, bowiem zjawiła się w życiu Alicji Barton w czasie, kiedy poetce – z powodu choroby – zabrakło siły do dalszej działalności. Myślę, że sprawiła jej satysfakcję i dała poczucie spełnienia.

O przedsięwzięciach podejmowanych przez Alicję Barton pisano dość dużo. Na stronach internetowych można przeczytać wywiady, wspomnienia lub opisy jej spotkań z dziećmi, wypowiedzi samej poetki, itp. Nie znalazłam jednak omówienia jej twórczości poetyckiej, opublikowanej z myślą o dojrzałym czytelniku. Postaram się tę lukę wypełnić chociaż cząstkowo.

            Dość późno, bo już po ukończeniu pięćdziesiątego piątego roku życia Alicja Barton zdecydowała się przedstawić szerszej publiczności swoje wiersze, a podjęcie tej decyzji  wskazuje na związek z przeżytym przez nią doświadczeniem z pogranicza śmierci. Dzięki niemu urodziła się na nowo, a właściwie obudziła się po to, aby poprzestawiać swoje dotychczasowe życie, oczyścić z niepotrzebnych balastów, wydobyć to, co było w nim na ten czas najważniejsze i starać się znaleźć nową, najwłaściwszą, pełniejszą i piękniejszą drogę, zaspokajającą jej potrzeby duchowe.  A cóż, jak nie słowo mogło ją przez tę drogę poprowadzić?

            Wielu ludziom wydaje się, że wiedzą, iż jesteśmy tylko kamyczkiem na nieskończonej drodze między narodzinami a śmiercią, niewiele znaczącym pyłkiem w ogromie istnienia. Tak wiele razy słyszymy o tym, czytamy i jesteśmy pewni, że pojmujemy znaczenie tej mądrości. Ba, ona wydaje się nam truizmem. Niestety tak nie jest, tylko prawdziwe, głębokie zrozumienie tych słów otwiera nas na świat ducha. Takie otwarcie następuje po traumatycznym, niezwykłym lub mistycznym doświadczeniu, wstrząsie, niekiedy objawieniu. I jest to tylko początek naszej drogi… do świata, w którym nic nie jest takie, jakim się nam dotąd wydawało. Taki świat najlepiej maluje poetyckie słowo.

Pierwsza książka, w której Alicja Barton opublikowała swoje wiersze nosi tytuł Wiersze z serwetek. Wydana została przez Wydawnictwo Akademii Rolniczej w Lublinie w 2003 roku, opracowana graficznie przez Barbarę Jarosik.

Wiersze mają podtytuł: Biografia wierszem pisana i dedykowane są córce. Obszerny tom, na 108 stronach prezentuje 82 utwory pisane w latach 1981-2003 w Lublinie, Kazimierzu Dolnym, Paryżu, Nowym Jorku, Saint George’s, Sevran, czy Long Island. Zostały one przez poetkę pogrupowane w pewne klamry, lekko zarysowujące wspólnotę tematyczną lub przesłania poszczególnych utworów, a jednocześnie skupiające jakby pewne etapy życia wewnętrznego autorki: Rozlicz się z własnym ja, W szafirowym otuleniu, Refleksje starszej pani, Nowy Jork, Paryż, Świat do końca nie jest taki szary, oraz Satyra – strony wybrane.

Czytając tytuły części zbioru, możemy już śledzić etapy drogi, którą wędruje poetka: rozliczenie się z własnym „ja” nie jest tylko bilansem dotychczasowego życia, czymś w rodzaju rachunku sumienia, to próba ujrzenia siebie z dwóch przeciwstawnych perspektyw – z obiektywnego oddalenia oraz z głębi siebie, z obszaru dotąd mało poznanego. A zapisanie tego zdania w trybie rozkazującym jest właściwie imperatywem moralnym. Stąd w tomie jest wiele utworów odkrywających prawdy życiowe, ukryte dotąd pod codziennością obciążoną obowiązkami. Prawdy z pozoru znane, ale w pełni nieuświadamiane:

xxx

Z wiatrem czy pod wiatr
Ale zawsze w jedną stronę
W tej podróży nie ma stacji
Jest początek i jest koniec(…)

Podobnie opisują etapy drogi do oświecenia szkoły kształcenia duchowego i filozofie wschodu – zarówno na początku i na końcu jest to samo, ale na końcu drogi pojmowane głęboko i świadomie. Dobrze to wyjaśnia Anthony de Mello (powtarzam z pamięci i w skrócie):  Mistrz zawsze rąbał drewno na opał, ale kiedy osiągnął oświecenie powiedział: co za cud! Rąbię drewno!

Idąc drogą rozwoju duchowego na początku trzymamy się tego, co znamy, co wypływa z nawyków naszego otoczenia, z wychowania rodzinnego, z ukształtowania przez tradycję i kulturę. Dopiero po przejściu granicy, którą konstruują nam normy, prawo, obyczaje, możemy wyzwolić się z różnorodnych ograniczeń, dualizmu, ramek, etykietek. Dojrzewanie wewnętrzne na każdym etapie pozwala na zaskakujące spostrzeżenia:

(…)Jesteś heliocentrykiem.
Stań pod ścianą,
I już nie będziesz sam
W odbiciu lustra(…)
Lublin 11 grudnia 2002 r., (s. 9)

Każda wielka prawda jest prosta. Czasami w odkrywaniu tego, co najważniejsze – wydaje się mówić poetka – przeszkadzają narzucone przyzwyczajenia, normy społeczne, sytuacja polityczna, nakazy, zakazy, fałsz lub nadmiar zdobytej (według programu społeczeństwa) wiedzy:

 xxx

Im bardziej wykształcone
Tym bardziej zamotane
Przerażone i bezsenne.
Nim odnajdzie i zrozumie,
Że na baczność i na spocznij
To jest prawie wszystko jedno (…)

Lublin, styczeń 2003 r., (s. 12)

Rozliczenie z własnym „ja” poszerza spojrzenie na kondycję współczesnego człowieka i świata:

xxx

Co ci przychodzi do głowy,
Podglądać inne planety –
Stałeś się taki niedyskretny
            Homo sapiens.
To ogród świata trzeba uprzątnąć,
Bo dzieje się z nim cos dziwnego.
Już nie ma miejsca w ogrodzie zdarzeń?
Już nikt na nikogo nie czeka?
(…)Rozgarnij wokół własne ognisko,
Bo brzask już zaczyna ciemnieć,
A ludzkość staje się zdradą

            Homo sapiens.

Paryż 19 grudnia 1999 r., (s. 27)

Zrozumienie kim jesteśmy wobec siebie, świata, ogromu wszechświata oraz prawdziwych sił budujących życie w ogóle, zarówno w makro, jak i mikroprzestrzeni, rodzi pokorę. Alicja Barton  zapisuje swoje myśli z właściwym sobie poczuciem humoru:

xxx

Co tu robisz mróweczko?
Masz niemodny strój
I za słabe kalosze.
Pukasz do drzwi,
Pukasz do świata.
Przecież on ma wrota,
Wrota szeroko otwarte.
Musisz zmienić strój
I założyć wysokie obcasy.
Popłyniesz w gali jak na bal
Tylko weź ze sobą maskę kota
I buty z ostrogami.

Lublin, 30 październik 2002 r., (s. 25)

W drugiej części opatrzonej podtytułem W szafirowym otuleniu znajdują się wiersze poświęcone m.in. siostrze Ewie, Marii Kuncewiczowej, malarzowi Jerzemu Gnatowskiemu. Większość utworów została napisana w Kazimierzu Dolnym lub tematycznie jest z nim związana, ponieważ:

To miasto

Ma z tysiącem gwiazd

Odbicie własnej twarzy (…)

Kazimierz Dolny nad Wisłą, Paryż, luty 2000 r., (s. 34)

Zwraca uwagę osobisty stosunek do tego miasteczka. Zapewne dlatego, że mąż Alicji Barton był rodzinnie związany z Kazimierzem i tutaj urodziła się ich córka Katarzyna, której poetka poświęciła piękny wiersz, pisany w Nowym Jorku, w kwietniu 1986 roku (s. 33):

xxx

Z doliny kwitnących sadów,
Moja śliczna, najpiękniejsza,
Moja miłości,
Za tę miłość można kupić świat.
Ja mam ciebie,
Ciebie Katarzyno. (…)

Część Refleksje starszej pani zdominowały utwory poświęcone zmarłym bliskim lub pamięci osób ważnych dla poetki, a także wydarzeń z nimi związanych, m.in. Marii Kuncewiczowej, Romanowi Polańskiemu, Władysławowi Szpilmanowi, Agnieszce Osieckiej:

Wielką sceną byłaś sama w sobie.
Mitem świętym,
Glorią swego życia.
W pokorze zagubieni milczą.
Ust spragnionych
Puste pocałunki.
Gonią w przestrzeni
Niedokończone obrazy.
Przepełnione refrenem półki
Zamykają strony twego słowa.
Widzisz przecież, jesteś z nami.
W naszych ogrodach z winogron kiści
Spadają słodkie łzy.

 Pamięci Agnieszki Osieckiej, 2 lutego 2003 r., (s.42)

Życie człowieka jako dopełnienie w dualizmie jest ściśle powiązane ze śmiercią. A postawa i kondycja moralna są wiecznie zdeterminowane dokonywaniem wyborów między dobrem a złem i innymi przeciwstawnymi pojęciami, regulującymi nasze uczucia. Nie jest łatwo przekroczyć granicę i otworzyć się na możliwości nowego początku. Mamy jako ludzie, nie tylko ograniczone możliwości poznania, ale i niezmiernie mało na to czasu.

Alicja Barton już to wie, stąd wiersz Żałuję (s.52):

Żałuję, że jest tak późno
Żałuję, ze dzień mój nie zrodził się
Wczoraj.
Nie zrodził się przed wiekami
Żałuję, że wczoraj
Nie było rankiem i dniem
A dzień nie rodził się z wieczora.

                        15 stycznia 2003 r.

Kolejny zbiór wierszy Alicji Barton pod tytułem Wiersze ze starej szuflady, wydany został przez Liber Duo s.c., Lublin w 2010 roku. Okładkę zaprojektowała Barbara Jarosik, a pięknie zilustrował grafikami Jerzy Gnatowski. Na wstępie poetka zamieściła adnotację: Wiersze napisałam po odejściu mojego ojca. Wspomnienia zamknęłam w szufladzie – niejako tłumaczącą tytuł tomu. Podobnie jak w debiutanckim zbiorku, teksty pogrupowane są w trzy bloki, opatrzone tytułami: Lublin, Przesłanie, Nie pędzlem malowane. Całość ozdabia motto:

            Każda chwila życia

Ta dobra i ta zła
Jest wartością osobistą
Jak cień człowieka

W pierwszej części Lublin poetka umieściła utwory opisujące rodzinne miasto, także na podstawie wspomnień z wczesnego dzieciństwa, z lat 1946-1949. Znajdujemy tutaj zarysy dzielnic Lublina, m.in. Podzamcza, Starego Miasta, Zamku, Podwala, wspomnienia smaków, zapachów z dzieciństwa; prezentację rzemieślników, których zawody wygasły, przywołanie wydarzeń takich, jak ocalenie dzieci żydowskich, czy cud lubelski, który miał miejsce 3 lipca 1949 roku w katedrze lubelskiej. Wówczas wierni ujrzeli łzy na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej. Są to obrazy, które pozostały na zawsze w pamięci poetki (s. 34):

xxx

Kałuże wyschły
Modlitwy ucichły
Milczą kamienie
Zmurszałe
Pod murem mogiła
Cicho słucha
Skargi dziewczyny

W części o podtytule Przesłanie zamknęła poetka wiersze o mocnej wymowie patriotycznej, ale bez patosu, lekko moralizujące, nawiązujące do pieśni patriotycznych, wzywające o braterską miłość, niekiedy są to poruszające modlitwy (s. 39):

xxx

Wędrowcze
Przystań i pokłoń się
Temu progowi
Wysłuchaj Mazurka znanego
Z wichrem dalekim
Szumem topoli
Dzwonnice zagrają
Dąb zanuci
Tej pieśni nić wątłą
W refrenie nowy las stanie

Nie pędzlem malowane to ponownie wiersze o Kazimierzu Dolnym, pisane w Kazimierzu, w większości w 1960 roku, a więc niewątpliwie związane z wątkiem biograficznym poetki. Oto jeden z nich urokliwy i nastrojowy, jest w nim i szczęście i nostalgia, Bulwar nad Wisłą:

Stare wierzby strząsają zimowy sen
I co roku wiosną
Stroją się jak panny na wydanie
Wieczorami słychać szept
Z echem żabiego choru błądzi między wikliną
Na drewnianych ławkach wzdychają amory
Wyrzeźbione niesfornym scyzorykiem
W milczeniu rozsiadają się fantomy
W dali Wisła dotyka pułapu nieba
Mrok podaje ramię cieniom Janowca
Powietrze pachnie rzeką
I wilgotną trawą

Kazimierz Dolny, 1960, (s. 52)

 

A. Barton, Aforyzmy. Fot. okładki U. Gierszon ze zbiorów własnych

Następna książka Alicji Barton Aforyzmy wydana została w 2014 roku przez wydawnictwo Liber Duo.

Okładka zaprojektowana została przeze mnie. Publikacja jest szesnastostronicową miniaturą, zawierającą 38 aforyzmów. Wśród najcelniejszych można przytoczyć:

 

xxx

Życie – krótkie słowo
Ale jaka bogata treść

 

xxx

Jezioro to kąpielisko nieba

 

xxx

Lustro – obraz
Który znika bez śladu

 

xxx

Czas to niepowtarzające się chwile

A. Barton, Na skrzydłach anioła. Fot. okładki U. Gierszon ze zbiorów własnych

Kolejny zbiór wierszy Alicji Barton Na skrzydłach anioła zawiera 70 wierszy. Wydany został przez Wydawnictwo Muzyczne Polihymnia w 2015 roku w Lublinie.

Tomik redagowała i okładkę zaprojektowała Katarzyna Barton. Towarzyszy mu motto:

z poezją pod rękę
poczujesz zapach dni
odszukanych w pamiętniku
własnego ogrodu

Wiersze pochodzą z lat 2003 – 2015. Tym razem utwory zgrupowane są w czterech częściach, rozdzielonych tylko graficznymi przerywnikami i nie mają podtytułów.

Pierwsza część zawiera wiersze dedykowane lub poświęcone osobom z otoczenia poetki, przeważnie ludziom kultury, redaktorom, animatorom, pisarzom, poetom, min. Ewie i Marysi Dados, Marii Józefackiej, Bożenie Lisowskiej, Jerzemu Bolesławowi Sprawce, Waldemarowi Michalskiemu, Dominikowi Opolskiemu, Stanisławowi Popkowi, Halinie Pawęskiej, Lidii Styk, Ewie Błaszczyk, Izie Wlazłowskiej, Marcie Maleska-Szymanskiej, Basi Wajsbrot, wychowankom III LO im. Unii Lubelskiej. dzieciom ze Szkoły dla Słabowidzących w Lublinie, uczestnikom spotkania Światowego Dnia Chorych na Parkinsona, a także osobom z najbliższej rodziny m.in. Dagnie, Stefanowi, Ewie. Aż trzy utwory  – piszę to z dumą – Alicja dedykowała mnie. Dwa z nich są recenzją po przeczytaniu moich tomików, trzeci to refleksje po moim wieczorze autorskim. Jestem poetce za nie bardzo wdzięczna.

W drugiej części dominuje nastrojowa liryka osobista o rożnym natężeniu smutku i dotkliwym poczuciu samotności:

Dotykam palcami struny
Gładzę twarz
Łapię kolory w przedsionku dnia
Do lustra wypijam toast
Taniec trwa
To melodia bez nut
A samotność za oknem się snuje

  1. 12. 2008, (s. 39)

Część trzecią wypełniają wiersze – modlitwy, pełne pytań, wątpliwości i próśb:

            Tu właśnie

W samotności mojej
Odnajduje Ciebie
Drży moje ciało
Wiem – za słabą mam wiarę
Ale mam odwagę prosić
Abyś mnie odnalazł

Świątynia, Lublin, 2007 r., (s. 53)

 

A kończy tę część konkluzja – wyliczanka:

            Samotność

Nie jest pustką
Jest poszukiwaniem

 

Poszukiwanie
Nie jest oczekiwaniem
Jest rozmyślaniem

 

Rozmyślanie
Nie jest pustką
Jest poszukiwaniem

 

Pustka
Nie jest rozmyślaniem
Jest oczekiwaniem

 

Oczekiwanie
Nie jest poszukiwaniem
Jest tęsknotą

 

Tęsknotą za miłością

Lublin, 2010 r., (s. 62)

Słowo „śmierć” w naszych czasach spowszedniało. Widzimy ją tak często przedstawianą w sztuce, jest wręcz powszechna we współczesnych filmach. Nie pamiętamy, że umrzemy. Zapomnieliśmy, że jest ona nieuniknioną końcową fazą życia i choć naturalna, znajduje się w sferze świętości – sacrum, podobnie, jak narodziny. Z tego odrętwienia może nas wyrwać tylko dramatyczne wydarzenie, dzięki któremu pochylimy się nad pojęciem i zjawiskiem śmierci, uświadamiając sobie kruchość naszego istnienia.

Dopiero w tym zbiorze, w jego czwartej części Alicja Barton zdecydowała się zamieścić wiersz pisany w 2003 roku i zawierający jej refleksje po doświadczeniu z pogranicza śmierci. Utwór opatrzony jest dopiskiem: Powrót w Klinice Kardiologicznej w Lublinie przy ul. Jaczewskiego (s. 72):

(…)To przejście jest tajemnicą

Podążałam za światłem
Tak zwyczajnie
Chciałam wiedzieć

Czy mnie kochasz
Zagubiłam się
Na rozlewisku

Ziemskiego chaosu

Nie każdy po takim doświadczeniu od razu oswaja śmierć, najczęściej jest to proces długi, tak jak dojrzewanie duchowe. Jest dużo pytań, nieco smutku, są zwątpienia:

            (…)Gdybym wiedziała

Który pagórek jest moim ostatnim progiem
Wślizgnęłabym się na drogę światła
By zaznać prostej nieskończonej

 

Gdybym uwierzyła
Tak do końca teraz
Nie bałabym się wieczności
Gdybym, Lublin, 30. 12. 2006 r., (s. 66-67)

 

Ale także pocieszenie:

Po drodze tyle kamieni
Potykam się o nie/
Ale biegnę do słońca (…)
Przysiądę na pniu drzewa
I popatrzę jak przychodzi do mnie wiosna

 Lublin, 21. 03. 2011, (s. 71)

 

Pogodzenie się:

            (…)To skromna ścieżka którą mi dałeś

Kroczę po niej jak umiem
Wypełniam ofiarowaną mi przestrzeń
A każdy uśmiech dnia
Jest twoim gestem

                                   (xxx Dziękuję Ci Boże), Lublin, 2011 r., (s. 65)

Jest również nadzieja i radość istnienia, którą można czerpać z przyrody:

            (…)Jak cudownie witać świat

Budzący się o brzasku
Wokół kłaniał się
Zapach malin i czarnej porzeczki (…)
Mój ogrodzie, Lublin, 04.2015 r., (s. 69)

 

            (…)Poranki ukwiecić uśmiechem

Z lekkością motyla
Unosić świat
I czerpać z niego miłość
Taką bez skaz

 (xxx Głazem życia umęczone), Lublin, 6. 03. 2013 r., s. 68

Cała ta część jest właściwie hymnem radości życia, mimo wszystko, mimo wielu niepowodzeń. Jeszcze jeden charakterystyczny dla Alicji Barton utwór, świadczący nie tylko o pozytywnej energii, ale także o dobru, które tę energię kumuluje i wyzwala w jej wierszach:

 Idę śladami

            Wydeptanymi wczoraj

Przed rokiem
Oddycham zapachem czarnej porzeczki
Zakochane malwy
Wielkimi oczyma
Wypatrują promieni poranka
On sam rozmarzony
Najpierw muska korony drzew
Potem liściom brzozy szepcze na ucho
Jaka piękna jest miłość
Wiosną i jesienią
Jak bardzo trzeba kochać życie
Dziś wczoraj
Bo jutra może nie być wcale
Pochylam się nad stokrotka
Która dziękuje mi za wodę
Biedronce dałam szansę
Wylądowała na mojej dłoni
I odfrunęła wolna

Ścieżka, Lublin, 07. 2010 r., (s. 70)

Czwarty tomik, a piąta książka poetycka Alicji Barton dla dorosłych czytelników ma tytuł Uwierz, wydany został wspólnie z córką Katarzyną Barton w 2020 roku przez Wydawnictwo-Drukarnię Liber Duo w Lublinie. Część Katarzyny  nosi tytuł Niebo musi zaczekać. Projekty obu okładek oraz przygotowanie komputerowe wykonała Katarzyna Barton, fotografie autorek Krzysztof anin Kuzko i Krzysztof Janik. Wydrukowano 100 egzemplarzy numerowanych.

Jest to wyjątkowe wydanie, ponieważ u Alicji stwierdzono chorobę nowotworową z którą zmaga się intensywnie i bardzo dzielnie od 2019 roku. W króciutkim wstępie do odbiorcy jej poezji pisze: Miły czytelniku dziękuję, że jestem u Ciebie. (…) Z nadzieją odnajdziesz drogę do miłości. Uśmiechnij się bo uśmiech to paszport do szczęścia. Tylko w nocie biograficznej, równie skąpej, jak wstęp zaznacza: Zawarte w tym tomiku wiersze powstały  w okresie mojej choroby, z którą od roku się zmagam. Nie chcę jednak przerażać lecz krzepić.

Część Alicji zawiera 27 wierszy. Zmienił się zapis wierszy w porównaniu do wcześniejszych tomików. Dotąd każdy wers zaczynał się dużą literą i stosowana była interpunkcja. W obecnym zbiorze wszystkie wersy pisane są małymi literami, bez interpunkcji. Ponadto wszystkie utwory są krótkie. Jest kilka wierszy dedykowanych, dwa poświęcone malarzowi Waldemarowi Wojaczkowskiemu „Diabłu” i muzykowi Romualdowi Lipce:

spadają gwiazdy – cisza
za progiem światło
układa nuty na nowo
pozwól Panie zrozumieć
wicher splątanych nadziei
w księgach wieczności
zapisane są słowa
miłość to siła, to wiara
pozwól zrozumieć

Lublin, 6. 01. 2020, (s. 21)

Są krótkie wiersze, które mają wymowę sentencji, np.:

            xxx

nasze istnienie
w miłości
to najważniejszy budulec
przetrwania

Lublin, 2020, (s. 20)

Dwa wiersze, jakby notatki delikatnie wskazujące na cierpienie, związane z chorobą:

xxx

dzień się dłuży
noc nie pozwala spać
z chmur odczytuję listy
które niesie wiatr

Lublin, 2020, (s. 24)

xxx

już świta
z nadzieją czekam
na nowy
oddech dnia

Lublin, 2019, (s. 26)

I kolejne dwa przejmujące w swojej wymowie, ponieważ chłodno i rzeczowo oceniają rzeczywistość. Pierwszy to właściwie modlitwa. Drugi to jakby rozliczanie się z twórczością własną:

  xxx

gdzieś na rozdrożach pamięci
malują się nieosiągalne już pejzaże
mała kropelka zmąconej wody
w ciszy zmartwychwstania
jak uwierzyć w jasność
kiedy zasłonięte oczy
ale w ciemności jest nadzieja
daj jej dotknąć Panie

Lublin, 23.04, 2020, (s. 27)

xxx

jestem cieniem
zamkniętej książki
kolorowe zakładki
układam chronologicznie
lepszych świadków
mi nie trzeba
już tylko żar ogniska nad brzegiem
pójdę
nazbieram kwiatów polnych
ustroję krzyż przydrożny
i wzniosę oczy
do nieba

Lublin, 5. 07. 2019, (s. 13)

A. Barton, Spacery paryskie. Fot. okładki U. Gierszon ze zbiorów własnych

Najnowszy, piaty tomik, a szósta książka przeznaczona dla dojrzałego czytelnika, nosi tytuł Spacery paryskie, wydana starannie przez Wydawnictwo Norbertinum w 2021roku. Do druku przygotowała tomik Katarzyna Barton, a okładkę zaprojektował Krzysztof anin Kuzko. Książka jest pięknie wydana. Cały zbiór posiada adnotację: Tomik powstał dla zachowania pamięci o przyjacielu, ojcu i dziadku. Dedykowany jest – Darkowi.

Wiersze podzielone są na dwie części: Treny oraz Spacery paryskie. Książka łącznie zawiera trzydzieści utworów (18 i 12). Obie części współgrają ze sobą i uzupełniają się wzajemnie. Leitmotivem jest miłość, Paryż i czerwona roża, która również zdobi okładkę.

Treny zawierają osiemnaście przejmujących wierszy, pisanych z powodu śmierci ukochanej osoby. Piękne, dojrzałe utwory, nasycone osobowością Alicji Barton. Tutaj słów nie potrzeba do opisania, do wyciągania wersów, aby unaocznić myśl twórcy. Wiersze są jak gustownie oprawiony obraz malarza obdarowanego talentem. Słowa żyją, oddychają, nie potrzebują tłumacza ani krytyka, tylko czytelnika.

xxx

jak mam witać się ze słońcem
wdychać świeżość mgieł porankach
co ja powiem przebiśniegom
słodkiej wiośnie
która ogród mój przystroi
jak ja słuchać będę ptaków
co kwileniem ranek budzą
a me serce w ciszy w smutku

(s. 13)

            xxx

odejdź drogo
ja tutaj zostanę
z różą pustyni w dłoni
śladami których
piaski burz pustynnych
nie zasypią
zostanę
ciszą otulę się
jak kirem

(s. 17)

            xxx

            porwał Cię wiatr
gdzieś daleko
zgubiłeś różę
która w płatkach
tuliła kochanie

(s. 21)

            xxx

            tu zgasło słońce

wczorajszego dnia
tu zamilkły akordeony
tylko Sekwana
wciąż szepcze pacierze
za tych znad Wisły

                        (s. 24)

            W części Spacery paryskie niektóre wiersze były już drukowane w poprzednich tomikach, tutaj zyskały jednak inny zapis. W kontekście trenów, zgrupowane pod jednym tytułem odczytuje się je na nowo, wyrazistsze w wytworzonym niezwykłym nastroju i piękniejsze. Plastyczność i zmysłowość opisów sprawia, że słychać gwar, francuski język i melodie płynące z paryskich kawiarń.

xxx

czuję miasta tego dotyk
jego historię i teraźniejszość
przyszłość sięga obłoków
przemawia szklanymi oczyma
nasycona gamą kolorów
i tajemniczym blaskiem
przerażająca i piękna
można się w niej zagubić

La Defense, Paryż, styczeń 1999 r., (s. 30)

 

Wieża Eiffla

 

Ramiona pną się wyżej i wyżej
Wiatr rozwiewa włosy
chcę krzyczeć
echem dosięgnąć nieba
i dalej gdzie światło
Odnaleźć różę czerwoną

Paryż, listopad 2004 r., (s. 40)

 

Dla Alicji Barton przeżycie śmierci klinicznej było impulsem do odkrycia swojej poezji szerszej publiczności. Stało się ono kluczem do lirycznego świata, w który weszła, jak Alicja do krainy czarów i już tu została. Poetka stanęła na granicy tajemnicy i to przewartościowało jej dalsze życie. A to właśnie było najtrudniejsze, ponieważ nie śmierć tylko powtórne narodziny są najcięższą próbą dla człowieka.

Alicja Barton lekko uchyliła zasłonę niepoznawalnego i powróciła odmieniona, z poczuciem misji i wiarą w swoje słowo. Od tej chwili kontemplowała życie jako dar i metafizyczne doznanie. Istotą kontemplacji, podobnie jak – według mnie – również poezji, jest zdolność dziwienia się. I wiele utworów Alicji Barton, szczególnie te, traktujące o przyrodzie mają taką wymowę, zdziwienie i podziw dla potęgi natury. Jej liryka bezpośrednia o charakterze refleksyjno-filozoficznym przemawia do czytelników. A żarliwość i afirmacja życia, radość istnienia tu i teraz, pogoda ducha i nadzieja – to chyba najbardziej widoczne przesłania tej poezji.

Głęboka potrzeba wypowiedzi poetyckiej Alicji Barton wynika przede wszystkim z poszukiwania dobra i dzielenia się nim jako słowem.

Na potwierdzenie moich przemyśleń cytuję fragment utworu z debiutanckiego zbioru Alicji Barton (s. 51), który zostawiłam sobie na koniec, ponieważ według mnie jest on najlepszą pointą. Zaczerpnęłam z niego również tytuł do niniejszego szkicu. Niezwykły ten wiersz (napisany przez poetkę 28 grudnia 1998 r.), brzmi jak testament poetycki:

xxx

Śmierć jest niby poezja,
Przychodzi – uspokaja i porywa duszę

(…)

U stóp wam więc zostawiam
Poezji mojej skrawek.

W miłości jest moc rozmyślania,

A w wieczności spotkania.

Alicja Barton, fot. Katarzyna Barton (ze zbiorów A. Barton)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.